środa, 24 lipca 2013

Ostatnimi czasy...

Ostatnimi czasy.... nie mam weny do robienia kwiatów. W wolnych chwilach piszę pracę magisterską (i nie mogę jej skończyć) i siedzę w ogrodzie. Oprócz tego praca pochłania prawie 70% mojego czasu (dzięki Bogu przełoży się to też na pieniądze).  Bo tyle mamy planów. A bez pieniędzy się nie uda.
Sierpień miesiącem remontów!
No ale jak mam chwilkę dla siebie i psa, wyskakuję do ogródka z kubkiem kawy. Porzucamy piłeczkę i kij. I od razu człowiek się relaksuje.
Uwielbiam spokój jaki pasuje w mojej miejscowości. Niestety pracuję w Gdańsku, a tam mnóstwo ludzi i hałas. Po pracy jestem taka wymęczona całym tym zgiełkiem. Uwielbiam jak budzi mnie gra świerszczy bądź śpiew ptaków. Tak! Tak jest w Pruszczu Gdańskim. Ale reklama :)




Muszę się pochwalić. Moje słoneczniki mają ok 2m długości. W zeszłym roku takie piękne mi nie wyszły. Na wiosnę wyłożyliśmy na glebę nasz paroletni kompost i od razu widać jacy z nas świetni ogrodnicy.


Marzył mi się taki busz z kwiatów. Cel osiągnięty. Ciężko jednak go ujarzmić, więc w przyszłym roku zmieniam koncepcję. Równe rabaty i porządek. Na zdjęciach tylko namiastka buszu kwiatowego :)






A poniżej pomysł mojego mężczyzny. Pień z lipy z kwiatami. Marzą mi się kosze zamiast donic, ale nie udało mi się wyszperać na jarmarku domowym i pchlich targów. Na razie się musi obejść bez koszy.


No i dokończony grill.


W wazoniku znajdują się kwiaty, które wyhodowałam sama tj. groszek pachnący, frezje (mój atut), dalie i astry.



Pod koniec czerwca miałam urodziny i od mojej chrześniaczki dostałam TO. Cudne!


Po następnego!

2 komentarze:

Dziękuję za Twój komentarz ;o)